„Nigdzie nie wyjedziesz, jesteś nam winna całe życie!” — krzyczeli rodzice.
A rano zostali bez prądu, bez pieniędzy, bez ubezpieczeń i bez dachu nad głową.

Adelina leżała na zimnym linoleum w przedpokoju, wpatrzona w ścianę.
Antoine trzymał jej telefon przy uchu, jego głos brzmiał spokojnie, niemal służbowo.

— Tak, dzień dobry. Tu ojciec Adeliny. Ona odrzuca państwa propozycję. Z powodów rodzinnych.

*

Adelina spróbowała się poruszyć, ale jego ręka przycisnęła ją do podłogi.

Przez pięć lat utrzymywała całą rodzinę — matkę Catherine, ojca Antoine’a i siostrę Sophie z dwójką dzieci.
Płaciła za mieszkanie, jedzenie, naukę siostrzeńców Leona i Amelii, leki.
W Paryżu wynajmowała mały pokój, w którym ledwo mieściła się sofa i stół.
A Lyon był szansą — nowa praca, trzykrotnie wyższa pensja i możliwość życia wreszcie dla siebie.

Antoine położył telefon obok jej twarzy.

— Jesteś nam winna życie, rozumiesz? Spróbujesz uciec — pożałujesz.

*

Sophie, stojąca w drzwiach w szlafroku, klasnęła z zadowoleniem:

— Dobrze, tato! A kto będzie utrzymywał moje dzieci? Myślisz, że pójdę do pracy?

Adelina podniosła się dopiero wtedy, gdy ojciec odszedł.
Sophie stała wciąż, jakby czekała na wdzięczność.

— No rozumiesz, prawda? My bez ciebie nie przeżyjemy.

Adelina poszła do łazienki, zamknęła drzwi i usiadła na brzegu wanny.
Jej dłonie drżały — ale nie ze strachu.

Otworzyła aplikację bankową.
Pięć lat przelewów.

*

Ogromne sumy.

Mieszkanie, w którym mieszkali rodzice, od roku było na jej nazwisko — odkupiła je potajemnie.
Myśleli, że to najem.
Nigdy im nie powiedziała.

Wróciła do swojego małego pokoju — dawnej komórki bez okna — i zaczęła pakować rzeczy.
Powoli. Dokładnie. Świadomie.

Potem otworzyła laptop.

Plan pojawił się sam.

Wszystkie rachunki były na jej karcie.
Prąd, gaz, woda, internet — anulowała automatyczne płatności.
Ustawiła datę odcięcia — poranek następnego dnia.

*

Polisy ubezpieczeniowe — medyczne i samochodowe — unieważniła.
Rodzinny plan telefoniczny — główny numer należał do niej.
Wyłączyła wszystkie trzy urządzenia.

Następnie wydrukowała zawiadomienie o eksmisji — 60 dni.
Napisała trzy listy.

Do Sophie:
„Klasnęłaś, kiedy ojciec mnie upokarzał. Teraz znajdź sobie kogoś, kto za ciebie zapłaci.”

Do Antoine’a:
„Powiedziałeś, że jestem wam coś winna. Ja nikomu nic nie jestem winna. Ojcem jesteś tylko na papierze.”

Do Catherine:
„Zawsze milczałaś. To też jest wybór.”

*

O trzeciej w nocy cicho wyszła z pokoju.
Położyła zawiadomienie i koperty na stole.
Wyszła z mieszkania, zamykając drzwi.
Zeszła na dół, zamówiła taksówkę i pojechała na dworzec.

O szóstej rano siedziała już w pociągu.
Po godzinie telefon zaczął wibrować — Sophie.
Odrzuciła.
Potem Antoine.
Odrzuciła.

Adelina wyłączyła telefon i zamknęła oczy.

Pociąg miał jechać czternaście godzin.
Nie spała ani minuty.
Patrzyła przez okno, czując w sobie dziwną, lecz przyjemną pustkę.

*

Antoine obudził się o 7:30.
Przełączył światło — ciemność.
Odkręcił kran — sucho.
W kuchni Catherine próbowała zapalić gaz.

— Antoine… co się dzieje?

Sophie wbiegła do przedpokoju, trzymając telefon:

— Internet nie działa! Sieci nie ma! Telefon martwy!

A potem zobaczyła na stole koperty.
A na wierzchu — zawiadomienie o eksmisji.

— NIE…
Chwyciła kartkę, przeczytała pierwszą linię — i zapiszczała.

*

Antoine uniósł swój list.
Otworzył.
Przeczytał.

A w tym momencie drzwi gwałtownie się zatrzęsły — ktoś walił z zewnątrz. Mocno. Natarczywie. Autorytarnie.

— Kto to?.. — wyszeptała Catherine.

Sophie pobladła tak, że aż osunęła się na ścianę.

Antoine ostrożnie podszedł do drzwi, położył dłoń na klamce…

— Tato… nie otwieraj… — wyszeptała Sophie.

Ale zza drzwi zabrzmiał głos:

— Otwierać! W sprawie zaległych opłat i odłączeń! Wiemy, że jesteście w środku!

Antoine zamarł.

W jednej sekundzie zrozumiał WSZYSTKO.

Powoli, jak w transie, zaczął naciskać klamkę…

* 

Antoine otworzył drzwi.
Na progu stali dwaj pracownicy — mężczyzna z działu technicznego i kobieta z administracji budynku. Oboje mieli przy sobie teczki i dokumenty.

— Macie państwo zaległości. Trzy miesiące nieopłaconych rachunków — powiedział mężczyzna. — Prąd, woda i gaz zostały odłączone zgodnie z procedurą.

Sophie ledwo utrzymywała się na nogach.

— To… to niemożliwe! — krzyknęła. — Adelina zawsze płaciła!

Kobieta otworzyła teczkę:

— Płatności anulowano wczoraj. Wszystkie.
Również wasze polisy ubezpieczeniowe.
A rodzinny plan telefoniczny został dezaktywowany.
— Uniosła wzrok. — Wygląda na to, że państwa córka podjęła ostateczną decyzję.

*

Antoine usiadł ciężko na podłodze.
Catherine opuściła ręce.
Sophie otworzyła swój list:

— I CO MY TERAZ ZROBIMY?!
Jej głos załamał się na płacz.

Pracownicy zostawili dokumenty i wyszli.

Troje ludzi siedziało w milczeniu.
Zniszczeni.
Bezradni.

Sophie szeptała:

*

— Ona… ona nas ukarała…
Za wszystko…

Antoine schował twarz w dłoniach.

— Sami sobie to zrobiliśmy.

Catherine powiedziała ledwo słyszalnie:

— Całe życie wymagaliśmy od niej… a nie daliśmy nic w zamian.

Sophie spadła na fotel, szlochając:

— Co mamy teraz zrobić?..

Odpowiedzi nie było.

*

W tym czasie Adelina siedziała przy oknie pociągu.
Lasy zamieniały się w pola, pola w miasteczka.
Po raz pierwszy od lat czuła… nie pustkę.
A spokój.

Wiedziała jedno:

Jej życie w końcu należy tylko do niej.

I to było wyzwolenie.